ďťż

alexisend

Nurtująca mnie kwestia: czy i dlaczego musiał umrzeć Boromir?

Chciałbym znaleźć jak najwięcej powodów dla jego śmierci. Jedna to ta bardzo oczywista, czyli obrona Hobbitów. Jednak inni też walczyli, a nie zginęli. Drugi powód, to ukazanie, że bohaterowie też są śmiertelni i urealnienie ich wyczynu, pokazanie, że ta podróż na wschód nie będzie sobie ot spacerkiem na piknik do Szczelin Zagłady. W końcu trzeci powód to pokazanie, że za pokusę odebrania Frodo pierścienia, grozi nawet śmierć, że sprawiedliwość w jakiś sposób zostanie wymierzona, a może jest to nawet klątwa: każdy kto będzie chciał przejąć pierścień siłą, może zginąć.

W końcu pojawia się aspekt czysto zewnętrzny. Zabiegi autora, mające na celu nadać fabule pewien wydźwięk grozy, smutku, beznadziei?

Jak myślicie?


Zwrócę uwagę na pewien ciekawy aspekt tego pomysłu autora. Śmierć uczyniła Boromira nieśmiertelnym wielkim bohaterem. Podsumowała i jakby zmazała obraz rozdartego wewnętrznie, cierpiącego człowieka, który otrzymujemy wcześniej w "Drużynie Pierścienia". Ja bardzo wyraźnie odczułem tą zmianę, rodzaj oczyszczenia, jakim jest dla Boromira bohaterska śmierć. Myślę, że ta koncepcja Tolkiena ma szczególną wartość dramatyczno-artystyczną. Podczas dalszej lektury nie odczuwałem wątpliwości, co do podkreślanej często wśród Gondorczyków wielkości Boromira.
Ja osobiście jego śmierc nie łączył bym z jego powszednimmi wyczynami.
Poniusł śmierc rycerską , w obronie słabszych, bowiem nie wątpie w to że rzucił by się broni kogo kolwiek z kompani. Siły wroga przeważyły, cóż koniec rycerza.
Ja osobiscie wole nie dopatrywac się w śmierci boromira czegoś wieliego czy skutków innych zajśc, dla mnie boromir był postacią typowo rycerską, był wojownikiem wielki i sławnym. taką tez poniusł śmierc.

Tak na marginesie można tez upatrywa w śmierci boromira śmierc gondoru , który bez króla walczy o prztrwanie, gondor nie prowadził wojny aby wygrac, nie miał sił na wygraną wojne mógł jedynie się bronic. Boromir mimo iż walczył równie zaciecie jak wszystkie legiony gondoru na frontach tez nie miał możliwości zwycięstwa.
To pokazuje nam że aby zniszczy mordor trzeba zniszczy jego włądce , jego jedyną siłe.
Ja uważam ,że Bormir musiał umrzeć, ponieważ powinien ponieść karę za próbę odebrania Frodo pierścienia. Bohaterska śmierć Boromira była tylko odkupieniem wcześniej popełnionego błędu ,poza tym tak jak powiedział Ivellios ,Tolkien ukazuje nam bohaterów jako zwykłych śmiertelników i pokazuje trudy tej wyprawy.


Śmierć Boromira było konsekwencją jego lekkomyślności, zapomnienia, chęci władzy?

Myślę, że warto również omówić jego śmierć niekoniecznie pochlebnie... Jako człowiek posiadał przecież jakieś słabostki....
Żeby nie być gołosłownym, podam zaraz cytat. Pierwej jednak, do czego zmierzam. Wydaje mi się, że są na pewno dwa powody śmierci. Pierwszy to odkupienie swojego honoru, utraconego poprzez próbę zabrania Pierścienia Frodowi. Nie postrzegałbym jednak tego jako karę, lecz właśnie szansę, by w sposób godny wojownika, rycerza Gondoru, móc odzyskać honor. Powód ten wydaje mi się, może nie tyle przyczyną śmierci, ale raczej powodem, dla którego większa była szansa jego śmierci, co za tym idzie, może to być powód wewnętrzny świata przedstawionego. Boromir pobiegł na pomoc Hobbitom, chcąc pokazać, że wcale nei gardzi tym ludkiem, że ich ceni i są dla niego mimo wszystko przyjaciółmi, a ponadto mógł chcieć też właśnie poprawić swój wizerunek. To mogło sprawić, że był mniej ostrożny, doprowadził do własnej śmierci nieuwagą. Choć tu można się kłócić, bo dotąd nie miał okazji walczyć z silnymi Uruk-hai.

Drugi powód, który uważam za ważny dla spójności fabuły, to ten, że jednak Aragorn wahał się, czy zostać królem Gondoru. Tak jak jego przodkowie, nie chciał się ubiegać o to stanowisko. Dopiero obietnica złożona Boromirowi, zmusiła go do tego czynu. Gdyby nie zginął Boromir, gdyby nie jego miłość do Gondoru, Aragorn pozostałby jedyni Obieżyświatem.

Pora na cytat

Cytat:
- Próbowałem odebrać Frodowi Pierścień. Żałuję... Spłaciłem dług. - Powiódł wzrokiem po trupach nieprzyjaciół: padło ich co najmniej dwudziestu z jego ręki. - Zabrali ich... nieziołków. Orkowie porwali. Myślę, że jednak żyją. Związali ich... - Umilkł i zmęczone powieki opadły mu na oczy. Przemówił jednak znowu: - Żegnaj, Aragornie. Idź do Minas Tirith, ocal mój kraj. Ja przegrałem...
- Nie! - rzekł Aragorn, ujmując go za rękę i całując w czoło. - Zwyciężyłeś Boromirze. Mało kto odniósł równie wielkie zwycięztwo. Bądź Spokojny. Minas Tirith nie zginie.
Boromir uśmiechnął się słabo.
- Którędy tamci poszli? Czy Frodo był z nimi? - spytał Aragorn. Lecz Boromir nie powiedział już nic więcej.
- Biada! - zawołał Aragorn. - Tak poległ spadkobierca Denethora, władającego Wieżą Czat. Jaże gorzki koniec! Nasza drużyna rozbita. To ja przegrałem. Zawiodłem ufność, którą we mnie pokładał Gandalf. Cóż pocznę teraz? Boromir zobowiązał mnie, żebym poszedł do Minas Tirith. a moje serce tego samego pragnie. Ale gdzie jest Pierścień, gdzie jego Powiernik? Jakże mam go odnaleźć, jak ocalić naszą sprawę od klęski?

J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni, Powrót Króla, Muza, Warszawa 2005, tłum. Maria Skibniewska, s. 12-13
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • degrassi.opx.pl